Coraz częściej zaglądam tutaj ostatnio trochę z dozą nieśmiałości, a trochę z dużą chęcią kontynuowania tego, co do tej pory tu zaczęłam. No bo jak to tak, trzy posty wiszą na blogu od lutego, a autorka uciekła bez śladu? No cóż, dla mnie to typowe. Anyway, jako że czasu ze względu na wakacje przybyło na czytanie (moje ostatnie postępy to była istna tragedia), to na pisanie o książkach również. Planowałam przygotować post z tradycyjnym TBRem, ale ponieważ moje ambicje wykraczają poza umiejętności szybkiego czytania, stwierdziłam, że jest tego zdecydowanie za dużo i ograniczę się tylko do książek o dużej objętości. A dlaczego?
Odkąd zaczęłam się uczyć w liceum w innym mieście we wrześniu zeszłego roku, czas przeznaczony na czytanie został zniwelowany wyłącznie do codziennych czterdziestu minut spędzonych w autobusie. Jako że nie używam czytnika, trudno mi do mojego już i tak wypchanego plecaka dokładać jeszcze ciężkie, obszerne tytuły, które przez to kurzą się na mojej półce od kilku miesięcy. Dlatego stwierdziłam, że wakacje to będzie idealny czas na nadrobienie tych książek! Przed wami 6 powieści dużych rozmiarów, które planuję czytać latem.
Odkąd zaczęłam się uczyć w liceum w innym mieście we wrześniu zeszłego roku, czas przeznaczony na czytanie został zniwelowany wyłącznie do codziennych czterdziestu minut spędzonych w autobusie. Jako że nie używam czytnika, trudno mi do mojego już i tak wypchanego plecaka dokładać jeszcze ciężkie, obszerne tytuły, które przez to kurzą się na mojej półce od kilku miesięcy. Dlatego stwierdziłam, że wakacje to będzie idealny czas na nadrobienie tych książek! Przed wami 6 powieści dużych rozmiarów, które planuję czytać latem.
1. Moja walka, Karl Ove Knausgård
Czyli coś, co zaczęłam już czytać - oczywiście ze względu na to, że to książka miesiąca maja i czerwca w klubie książkowym @czytajta założonym przez Klaudię i Alicję. Powieść tę złapałam kiedyś na promocji w niewielkiej lokalnej księgarni i kupiłam, bo Alicja umieściła ją w swoim poście o najlepszych książkach 2016 roku. Za mną już ponad 300 stron i muszę przyznać, że za każdym razem, gdy do niej usiądę, kartki przelatują mi między palcami w zastraszającym tempie. Póki co - jestem baaardzo zadowolona!
2. Złodziejka książek, Markus Zusak
Aż wstyd się przyznać, że lektura tej książki jest jeszcze przede mną. Film widziałam (chociaż było to dawno i wydaje mi się, że nie obejrzałam całości z ręką na sercu), a powieść zaczęłam czytać dopiero w kwietniu tego roku, przerwałam jednak, bo Szczygieł Donny Tartt trafił w moje ręce. Ten wspaniały kolos jest już jednak za mną, Moja walka na półmetku, później więc nareszcie będę mogła się całkowicie zatracić w wojennej rzeczywistości małej Liesel Meminger.
3. Gra anioła, Carlos Ruiz Zafón
Nikt nie czaruje mnie słowem tak bardzo jak Zafón. Za mną już lektura niesamowitych Cienia wiatru, Więźnia nieba oraz nieco słabszych Świateł września. Dlaczego jeszcze nie przeczytałam Gry anioła? Szczerze mówiąc, naprawdę nie mam pojęcia, chyba to właśnie objętość uniemożliwiła mi zabranie się za tę pozycję w tym roku szkolnym i bardzo żałuję. Zafón uwiódł mnie i pochłonął całkowicie już ponad półtora roku temu i od tamtej pory chyba tylko Donna Tartt dorównała mu w stylu pisania i sposobie opowiadania. Nie jestem w stanie wyrazić, jak bardzo kocham to, jak ten pan pisze, jak sprawia, że całkowicie zapominam o bożym świecie i daję się ponieść spacerom po zapomnianych ulicach Barcelony. Must read!
4. Małe życie, Hanya Yanagihara
Nie wspominając już o tym, jak bardzo promowana była ta powieść w Polsce, moja przyjaciółka Alicja chyba mnie zamorduje, jeśli w końcu nie przeczytam Małego życia. Pomimo że obawiam się tej lektury - zorientowałam się już, w jak depresyjnym nastroju pozostawia człowieka - z drugiej strony już naprawdę nie mogę się doczekać, aż przebrnę przez te 800 stron, bo uwielbiam książki, które oddziałują na mnie z taką mocą.
5. i 6. Cykl Szóstka Wron, Leigh Bardugo
Dylogia (bo podobno nie „duologia”, jak to często w społeczności książkowej mówimy) Bardugo to mój mały grzeszek. Jeszcze nie wiedziałam, o czym jest ta seria, a już chciałam ją przeczytać - to wydanie wręcz wyskoczyło z półki w księgarni i krzyknęło do mnie „weź mnie!”. No to wzięłam. Obie części, bo rzadko w Empiku zdarzają się promocje, ale jeżeli już, to właśnie tak na mnie działają. Praktycznie nigdy nie kupuję od razu całej serii - zawsze najpierw sprawdzam pierwszy tom - ale tutaj dałam za wygraną. Choć czytałam kilka negatywnych opinii, to jednak internet zalewa głównie fala pozytywów, dlatego oczekiwania mimo wszystko mam wysokie. I mam nadzieję, że się nie zawiodę!
Czytaliście którąś z tych książek? Jakie są Wasze odczucia? Piszcie w komentarzach!
Ja tymczasem zabieram się z powrotem za Moją walkę, a Wam życzę zaczytanych wakacji!


